Home‎ > ‎Konkursy‎ > ‎

Konkurs - Być Polakiem

Gabryś zajął I miejsce i w nagrodę wyjechał na wakacje do Polski.

Jego kolonie w całości były sponsorowane przez Senat RP.

Gratulujemy!

UNIA POLSKO-LITEWSKA - REAKTYWACJA
    Moi rodzice wyemigrowali z różnych stron Polski do USA jako nastolatkowie. Tutaj się poznali i założyli rodzinę. I tak na świat przyszedłem ja i trzech moich braci. Mimo tego, że urodziłem się w Stanach Zjednoczonych, czuję się Polakiem ,,z krwi i kości" i muszę wyznać, że jestem z tego dumny. Moją świadomość ­ kim jestem ­ zawdzięczam przede wszystkim rodzicom i polskiej szkole. Rodzice nigdy nie pozwolili byśmy złamali zasadę: ,, w naszym domu mówimy po polsku". Do dziś słyszę słowa mamy:,,Mów po polsku! Czytałeś polską książkę?" i radę taty: ,,Nie zapomnij, że jesteś Polakiem!".
Dzisiaj nie muszą już nam tego powtarzać. Z wielką radością uczęszczam do Polskiej Sobotniej Szkoły. Pamiętam jak nie mogłem doczekać się lekcji historii, które rozpoczynają się w piątej klasie. Byłem pewny, że ten przedmiot pokocham. To zasługi mego taty, który rozbudzał w nas od dzieciństwa zainteresowanie historią Polski. Nie myliłem się. Na tych zajęciach wprost połykam wiedzę i myślę już czasami, czy nie zwiążę swej przyszłości z tą dziedziną.
Historia, którą pragnę Państwu opowiedzieć ma ścisły związek z lekcją tego przedmiotu i wydarzyła się dwa lata temu, gdy byłem uczniem klasy VI.

Pewnego słonecznego poranka wybraliśmy się z naszą panią Anią na wycieczkę do Central Parku.
Mieliśmy udać się pod pomnik króla Jagiełły, gdyż okazało się, że żaden uczeń naszej klasy nigdy jeszcze
go nie widział. Tu, na łonie natury mieliśmy utrwalić naszą wiedzę o czasach Jagiełły i poznać niezwykłą historię jego pomnika. Wszyscy podekscytowani wsiedliśmy do metra. Kiedy dotarliśmy na miejsce spotkało nas wielkie rozczarowanie. Akurat tego dnia w Central Parku był koncert jakiejś sławnej piosenkarki i dojści
do pomnika było zablokowane. Próbowaliśmy wejść z każdej możliwej strony, niestety bez skutków. Lekcja historii odbyła się w parku, ale z dala od pomnika. Pani Ania przygotowała nam ciekawe karty pracy i tak pięknie opowiadała o niezwykłych losach pomnika Jagiełły, że aż ciarki przechodziły mi po plecach. Opowieść pani i zdjęcia pomnika na kartach rozbudziły moją ciekawość do tego stopnia, że całą powrotną drogę do domu błagałem tatę, by nazajutrz wybrać się pod pomnik. Tata zgodził się chętnie i w niedzielne popołudnie wróciliśmy do Central Parku, by złożyć wizytę królowi Jagielle. Tym razem chciałem wystąpić przed królem jako dzielny rycerz, który pokona dla niego wszystkie przeszkody. Ubrałem się w strój rycerski jak przystało na wizytę u króla. Wziąłem ze sobą dwa miecze i tarczę. To na wszelki wypadek gdybym musiał walczyć o przetarcie drogi do władcy. Dumny maszerowałem alejkami parku, za mną szedł tata i młodszy brat Julian. Kiedy już dotarliśmy na miejsce, stanąłem jak wryty z opadniętą szczęką ze zdumienia. Pomnik był wspaniały!!! Tą podniosłą dla mnie chwilę zepsuł mały brat. Musiał iść do toalety. Uprosiłem tatę, by poszli beze mnie. Obiecałem, że nie oddalę się z tego miejsca. Gdy zostałem sam, stanąłem twarzą w twarz z królem. Czułem gorąco, radość, zadowolenie i dumę. Zacząłem z nim rozmawiać. Opowiedziałem królowi co wiem o jego panowaniu, o pokonaniu Zakonu Krzyżackiego, mówiłem jakie wielkie wrażenie wywarła na mnie scena z filmu: ,,Krzyżacy".

Uniosłem wtedy swoje miecze do góry i nagle usłyszałem za plecami ściszone głosy. Dużo głosów!!! Powoli odwróciłem się i ujrzałem wpatrująca się we mnie grupę ludzi. Zaciekawieni zaczęli dopytywać co robię, skąd jestem i co to za pomnik. Wytłumaczyłem zgromadzonym, że jestem Amerykaninem polskiego pochodzenia. Opowiedziałem kogo przedstawia pomnik i nie mogłem uwierzyć, że koreańska grupa nie wiedziała nawet, że w Polsce byli królowie. Szybko z wielką dumą zacząłem opowiadać o dynastii Piastów i Jagiellonów. Błyszczałem wiedzą zdobytą na lekcjach historii. Opowiedziałem jak litewski książe Jagiełło został królem Polski, jak pokonał Zakon Krzyżacki i jak to pomnik króla Władysława Jagiełły został przewieziony do Nowego Jorku na światową wystawę EXPO w 1939 roku i jak wybuch II Wojny Światowej spowodował, że pomnik nigdy już nie wrócił do Polski, a po zakończeniu wojny został podarowany miastu Nowy Jork i ustawiony w Central Parku. Dodałem też, że w ten sposób wyprawa króla zamieniła się w emigrację, tak jak losy wielu Polaków i ludzi innych narodowości, którzy zamieszkują Stany Zjednoczone Ameryki. To król nas wszystkich ­ zakończyłem i wtedy zauważyłem swego tatę, który z wielką dumą wpatrywał się w swego syna. Ludzie zaczęli bić mi brawo i prosili o zdjęcie ze mną przed pomnikiem władcy.

Do mego taty podszedł w tym czasie pewien pan z chłopcem. Zaczęli rozmawiać, a ja gdy grupa ludzi rozeszła się, zaprosiłem chłopca do zabawy w rycerzy. Nasi ojcowie najwyraźniej mieli wiele wspólnych tematów, bo nagle zaproponowali nam przejście do kawiarni na lody. Tam dowiedziałem się, że rodzice tego pana pochodzą z Litwy. On urodził się w Ameryce i bardzo mało wie o kraju przodków. Przyznał wprost, że zawstydziłem go swoją wiedzą i pasją jaką widział na mej twarzy. Był bardzo zainteresowany tematem unii polsko ­ litewskiej. Mój tata ­ miłośnik historii ­ obiecał mu podesłać ciekawe materiały historyczne i panowie wymienili się numerami telefonów. Z czasem nasze rodziny zaczęły się spotykać. Panowie mają wiele wspólnych tematów, a nasze mamy odkrywają przed nami uroki kuchni podlaskiej i litewskiej. Jak się okazuje bardzo, bardzo podobnej. Moja znajomość z Seanem przerodziła się w przyjaźń. Ja zainteresowałem go tematyką rycerską, a on mnie piłką nożną. Często snujemy plany, że w przyszłości założymy w Nowym Jorku bractwo rycerskie i odegramy pod pomnikiem naszego króla sceny z bitwy pod Grunwaldem.

Nasi rodzice śmieją się czasem, że to spotkanie pod pomnikiem króla Władysława Jagiełły było reaktywacją unii polsko-­litewskiej, którą zaplanował król zza grobu.

Gdy wracam myślami do tej niezwykłej lekcji historii w Central Parku, która spowodowała serię kolejnych wydarzeń myślę, że doskonale poradziłem sobie z rolą ,,ambasadora polskości’’. Moja tożsamość narodowa pozwoliła uświadomić wielu ludziom, że warto znać swoje korzenie. Wielokulturowość nie jest przeszkodą. Jest darem, który pozwala wierzyć, że przed nami jeszcze wiele niezwykłych historii. Ten dar jest moim talizmanem, a zawdzięczam go swoim rodzicom emigrantom i pani z polskiej szkoły, która też wyemigrowała z Polski do USA.

Gabriel Starzec klasa VIII

wychowawca - Beata Bialy